Czech Streets 149: Mamutów jeszcze nie wymarły!
No właśnie to musicie zobaczyć, moi przyjaciele z czeskich ulic! Przysięgam na pełny worek, że wychodziłem z tej sekretnie nagiej plaży, kiedy spotkałem prawdziwą legendę — gościa z tak wielkim kutasem, że mógłby siusiać z mostu Beipanjiang. Na moje życie! On i jego żona byli w rozbawionym nastroju, a on zaprosił mnie, żebym flirtował z nią, podczas gdy on z boku się gapił i dłubał sobie w gaciach. Tego nie odmawia się takiej chemii, prawda?! Skoro jego żona była piękną młodą kobietą z zagranicy, wykorzystałem to, żeby poćwiczyć angielski. Na początku była cicha, ale jak tylko wszyscy wyraźnie w to weszliśmy, szybko się rozgrzała. Dotknąłem jej cycków i cipki, a jak tylko otworzyła buzię, to już było w niej twarde mięso. Znasz to powiedzenie: „Jeśli możesz, chluśnij”? Dokładnie tego się trzymałem. Ledwo wcisnąłem się trzy razy, zanim wytryskałem — tak gorąca była ta dama. Ta dwójka dorosłych nudystów, co leżeli obok i się opalali, zebrała się i poszła z obrzydzonymi minami. No to lepiej, żebym i ja się pakował, zanim nasz wielki koleś uzna, że pokaz ma się skończyć i zechce mieć żonę tylko dla siebie. No i powiedz, ogarnąłeś już, gdzie jest ta sekretnie nagie miejsce?! Ej, po prostu spytaj w tej słynnej restauracji na Císařská louka — no ale nie ode mnie, dobra?! Smacznego.